Wilczy szaniec 2007 – Inspekcja Prus Wschodnich

Wilczy szaniec 2007 – Inspekcja Prus WschodnichPomysł Wyjazdu na na Wilczy Szaniec narodził się podczas wyjazdu w Bieszczady w lecie 2006 – oferowało się kilka osób – koniec końców kilka miało dołączyć w trasie a cała drogę miałem przejechać z przyjaciółmi z Czech – Danielem na M72 i Martinem „nawigatorem” – w dwie osoby zrobili około 2300km. Ja starałem się jak mogłem pokazać im najciekawsze zakątki naszego kraju, zarówno od strony zabytków architektonicznych jak i bogactwa przyrody. Dzięki wspaniałej gościnności przyjaciół z forum, moi czescy towarzysze poznali też polską gościnność i pod koniec wyjazdu byli mocno wzruszeni że wszędzie gdzie byliśmy przyjmowano nas tak serdecznie.

A teraz kilka zdań o trasie:

środa 29/09/2007

Umówiłem się z nimi za opolem koło zbiornika wodnego niedaleko autostrady – spotkaliśmy się tam około godz. 19.00. Niestety czechom padła prądnica – od temperatury na autostradzie. Akumulator zostawiliśmy we wsi na ładowanie i zaholowałem Czechów na pole namiotowe. spaliśmy pod rozciągniętą plandeką – czesi zaskoczyli mnie, że mieli… jaśki do spania.

czwartek 30/09/2007

Po śniadanku i spakowaniu miałem zaciągnąć M’kę z powrotem do wsi by wstawić naładowany akumulator do motocykla i byśmy mogli w warsztacie wymienić prądnicę bo czescy bracia mieli zapasową. Jednak kiedy puściłem sprzęgło coś zaczęło zgrzytać – rozerwało kły wystające ze skrzyni na sprzęgło. Przypuszczalnie kły były wygięte ponieważ około 2 tygodnie wcześniej byliśmy z Szopą i Brzytwą w czechach i kiedy rozerwało mi sprzęgiełko gumowe to jechałem do garażu kawałek na szczątkach gumy – wygięte kły podczas pracy na autostradzie niestety uległy „przepracowaniu”

004By nie marnować czasu – czesi zapchali motocykl do wsi by zrobić elektrykę – ja rozebrałem kawałek motocykla (odkręcenie koła, dyfra, kolanek, tłumików, puszczenie silnika na szpilkach i przesunięcie go do przodu) wydobyłem kły i kiedy czesi wrócili naprawioną M’ką pojechaliśmy to pospawać moją część u tubylców.

Około godziny 14.00 ruszyliśmy w dalsza drogą. Kolejny nocleg to już okolice Pustyni Błędowskiej w wynalezionej w necie agroturystyce.

piątek 31/08/2007

Rano jedziemy w rejs po okolicy – zamki, skałki, przejazdy przez lasy.

005

Około godz. 12. docieramy do Maćka który jeździ na weterenach (adres do niego dał nam gospodarz naszej bazy noclegowej), ma NSU z 36 roku, 2 Junaki, jednego oryginała a drugiego do pracy w lesie i składa jeszcze kilka zabytków – Maciek był tak gościnny że zostaliśmy u niego kilka godzin i zjedliśmy konkretny obiad. Potem jedziemy na pustynię. Tutaj widać przewagę mojego zaprzęgu z napędem na kosz – niestety M72 kopię się ciągle w piasku – Daniel się boi, że spali drugą prądnicę – więc stajemy i wzmacniamy chłodzimy gardła browarami…

014

link do filmu z pustyni:

Wieczór na pustyni był naprawdę mile spędzonym czasem – postanowiliśmy tam jeszcze wrócić w przyszłości z osprzętem na typowy wyjazd rekonstrukcyjny i porobić fotki oraz filmiki.

Chwilę po powrocie do bazy przyjechał nasz kolega – Whisky z Opola. Pojechałem z nim jeszcze na chwilkę na pustynię.

021

A wieczór spędziliśmy na pogadankach przy ogniu

022

Sobota 01/09/2007

Tego dnia czekała nas trasa około 150 km do Wąchocka – niby niedużo – ale całą przejechaliśmy w deszczu. Na miejscu spotkaliśmy wielu przyjaciół z poprzednich wyjazdów, Janek, Perkunas, Marcin, Grzesiek, Tomek i kilku nowych motocyklistów. Odpoczęliśmy trochę – ja skoczyłem do Skarżyska na PKP po żonę i dziecko – dalszą drogę miały już jechać z nami. O 14.00 wyjechaliśmy na ślub do kościoła – jechało sporo motocykli – cały przejazd możecie sobie zobaczyć tutaj:

Niedziela

Po weselu kolejny dzień to odpoczynek i małą przejażdżka po lasak w okolicach Wąchocka Janek pokazał mi miejsce pamięci, gdzie był obóz Langiewicza – Polskich powstańców z XVIII wieku.

Po południu czeka nas jeszcze trasa 200km z Wąchocka do Wyszkowa – tam mamy sie spotkać z Galarem i Stepą. Dojeżdżamy dosyć późno 21-21 ale spędzamy miło wieczór przy ognisku i piwku – rano czeka nas kolejna trasa; Wyszków – Giżycko

Poniedziałek 03/09/2007

Udaje się nam wyjechać w godzinach porannych – jest trochę chłodno ale nie pada – moja 6-letnia Julka w koszu jest zadowolona. w 4 motocykle z koszami tniemy przez pojezierze mazurskie – jedziemy niemal przez cały dzień co chwilę zmiana pogody, to pada, to świeci słońce. Na miejscu jesteśmy około godziny 18 – Stepa zna bardzo ciekawe schronisko PTSM ulokowane w starym forcie z XIX wieku – dojazd przez składany most dookoła mury obronne – bramy i fosy zrobiły chyba na wszystkich wrażenie. Na miejscu czekał na nas Kaz na swojej M72-suv a wieczorem dołączył jeszcze Andriej na kolejnym dolniaku w związku z kiepska pogodą inspekcje umocnień w Gierłoży i Mamerkach zostawiliśmy na dzień następny. Wieczorem zaś skupiliśmy się na skomplikowanych detalach naszych pojazdów i degustacji trunków różnorakich. W środku nocy dojeżdża do nas Janek – jest godzina 2.30 kiedy przyjeżdża prosto z Wąchocka z Panną Młodą – Edytą.

wtorek 04/09/2007

Rano przed schroniskiem wspaniale prezentuje się szereg naszych maszyn.

033 Pełni optymizmu – mimo przejściowych opadów – jedziemy zwiedzać cel naszej podróży – Wilczy Szaniec – przewodnikiem jest Stepa, który prowadzi naszą grupę po najciekawszych miejscach. niestety sam wilczy szaniec wysadzony prze rosjan po zdobyciu okazuje się ogromną stertą betonu – co prawda betonowe stropy grubości od 4 do 7 metrów robią wrażenie jednak wszystko zarośnięte i zaniedbane nie jest tym czego większość z nas oczekiwała. Czesi dziwią się czemu tam nikt nie uprzątnie terenu i nie opisze poszczególnych budowli… Jedziemy jeszcze zwiedzić Memerki – Kwaterę Głównę Niemieckich Wojsk Lądowych, które są już w lepszym stanie – ruscy ich nie „zauważyli” więc stoją ogromne budowle odlane z betonu – niczym uśpione olbrzymy. Niestety tego dnia opuszczają nas Stepa i Kaz, muszą wracać do pracy, moja Julka ma natomiast gorączkę i na drugi dzień Wraca z Anką pociągiem do Wrocławia.

środa 05/09/2007

065

Kierunek Malbork – trasę prowadzi tym razem Galar – a może raczej jego GPS, niestety chyba zbyt zaufaliśmy nowoczesnej technice bo najkrótsza droga okazałą się „męką”. Wyrwy w asfalcie głębokości około 15cm niszczą 6 szprych w motocyklu Galara, i urywają śrubę mocującą siodło w M’ce czechów – jakoś to naprawiamy i wjeżdżamy na główną drogę, w Malborku jesteśmy koło południa – Janek z Galarem stwierdzają że powymieniają resztę szprych w motocyklu a my z Edytą i czechami idziemy na Zamek. Zamek robi fajne wrażenie i jest wszystko zadbane – co chwile statuje przewodnik który opowiada turystom o wszystkim po kolei. Ja trochę czechom staram się o powiedzieć o wojnach z Krzyżakami o podboju prus i bitwie pod Grunwaldem – w ich historii są tylko wzmianki o tych wydarzeniach.

Po południu czeka nas dalsza trasa do Rumi koło Gdyni, na miejsce dojeżdżamy około 21 wieczorem – jesteśmy za to wspaniale powitani przez gospodarza Mirka i jego rodzinę, oraz innych userów redmotorz z Okolicy, poznajemy Andrew, Kubę i Jacobiego. Siedzimy przy ognisku do późnych godzin i gadamy sobie o motocyklach.

Czwartek 06/09/2007

Tego dnia Mirek z Rumii jest kierownikiem wycieczki, jedziemy na Hel – tam oglądamy polskie stanowiska obrony przeciw pancernikom z początku II WW. w drodze powrotnej oglądamy też niemieckie stanowisko obronne na którym stacjonowało ponoć największe działo podczas Wojny 460mm. Zatrzymujemy się jeszcze przy bunkrach które są na plaży

074

Kiedy my zwiedzamy umocnienia Janek z Edytą odnajdują ustronną prywatną plażę i dojeżdżamy do nich – właściciel pozwala nam na wjazd motocyklami z czego chętnie korzystamy.

084

piątek 05/09/2007

Rano Janek z Galarem jadą w stronę domu – razem jadą do warszawy, a ja z Czechami mam cały dzień na relaks, jedziemy w polecone przez Mirka miejsce Mechelinki koło Rewy – tam jest zaciszny parking tuż przy wodzie, oczywiście znowu wjeżdżamy tak blisko jak tylko się da. Co w konsekwencji kończy się problemem wyciagnięciem czeskiej M’ki na suchy ląd; łopaty kopanie, szarpanie nie skutkują dopiero kiedy 3 szarpniecie jej moim motocyklem wyrywa ja z zasysającego piasku.

087

Wieczorem Mirek jeszcze zabiera nas do portu gdzie robimy sobie kilka fotek na tle żaglowców i niszczycieli.

sobota 06/09/2007

Niestety nadchodzi powoli kres naszego wyjazdu – żegnamy się z serdeczną rodziną Mirka i przez Kaszuby kierujemy się w stronę Żnina – niestety całą droga w deszczu i dosyć chłodno – jesteśmy mokrzy i zmęczeń. Bartek kolega z forum wyjeżdża nam na przeciw i jedziemy z nim do domku nad jeziorem – gdzie wreszcie się rozgrzewamy herbatą, jedzeniem i piwem.

Niedziela 07/09/2007

To już ostatni dzień naszego wspólnego wyjazdu – rano Bartek jedzie z nami do Biskupina, zwiedzamy skansen ,chałupy i mury obronne. Oglądamy też plan filmowy gdzie kręcono Starą Baśń – miejsca te rzeczywiście wyglądają jakby zatrzymały się w czasie. Nie mamy jednak czasu delektować sie nastrojem tych gospodarstw i dalej nawijać kilometry, zostało nam jeszcze około 200km do Wrocławia a Czechom jeszcze 130 km do Trutnowa. Niestety znowu całą drogę jedziemy w deszczu, po drodze zatrzymujemy się u Szopy na obiad i odpoczynek i już po zmierzchu wyprowadzam czechów na Autostradę w okolicach Oławy.

Na koniec chce podziękować wszystkim którzy nas gościli podczas tego wjazdu – oraz wszystkim którzy nam towarzyszyli na trasie – cieszę się, że społeczność Redmotorz tak się rozrasta a nowo poznane osoby stają się szybko serdecznymi znajomymi.

ZOBACZ OBSZERNĄ GALERIĘ ZDJĘĆ

Pozdrawiam Czarny

Kolejny wyjazd na rok 2008 to Sudety i Czeska Szwajcaria termin druga połowa czerwca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *