Bez kategorii Inne

„SE KUPIŁEM AUTO”

 

Poniższą opowiastkę dedykuję Szanownym
Koleżankom i Kolegom, którzy przeżyli zderzenie z pierwszą
rejestracją swojego sowieta w PL, bądź ta” przyjemność” dopiero
ich czeka…

„ SE KUPIŁEM AUTO”

Nie za stare, ale i nie ”z salonu”. Legendarna
stara Niemka nie płakała przy sprzedaży itp. Dopiero ja sam osobiście zacząłem popłakiwać w trakcie pierwszego przeglądu technicznego w PL… A gościu ze mnie raczej twardy i mało płaksowaty.
Nawet dobrze nie dojechałem do stacji diagnostycznej, a już wszyscy mechanicy wylegli na zewnątrz i zaczęło się:

od razu nie bardzo spodobał im się wydech. Ale czy miłość do eko-samochodów jest zapisana w Konstytucji??

Wspomaganie układu hamulcowego to przecież nic nowego, ale nie-też źle! A niech któren zahamuje na słynnym” Zakręcie Śmierci”koło Szklarskiej pokrytej lodem z tymi swoimi ABS-ami itp. Efekt
wiadomy- co najmniej mogiła. A ja se robię krótki zrzut hamulca i spoko luzik!

Światła nie wzbudziły entuzjazmu. Szczególnie tylne

.

Kierunki są bardzo sexy, ale oczywiście nie dla tych panów.

Żadna z kierownic( a w zestawie” mam kilka) nie pasiła. Bo co – nie mają znaczków firmowych?


Zupełnie nie rozumiem, o co chodziło z fotelami. Przeca tam mają się znajdować moje cztery litery!!

Możecie mi wyjaśnić w czym leży problem z Airbagiem dla mnie i dla pasażera? Przy okazji: taki GPS jest używany od tysięcy lat, więc dlaczego miałby obecnie być obiektem kpin i głupkowatych żartów?

Kilka drobiazgów dolało przysłowiowej oliwy do ognia:

Gdy szef stacji uparł się, że to on musi odpalić maszynę i wjechać na cyt.:” stanowisko diagnostyczne”, to widziałem czym się to skończy: musieli go później wyciągać we trzech. Bo to, proszę szanownego towarzystwa jest pojazd dla ludzi wysportowanych i sprawnych fizycznie, a nie dla dziadów nie uprawiających sportów, ze stawami trzeszczącymi przy każdym ruchu, o kucaniu i czołganiu nawet nie wspomnę! I w dodatku ten brzuch piwosza!!! I kogo to dziwi, że ktoś taki nie mieści się w moim autku?

Jak go wytargali i zobaczyłem wściekłość w kaprawych oczkach to wierzcie mi: przez chwilę myślałem, że mój nowy nabytek będzie stał w salonie, bądź będę mógł nim jeździć jeno po swym habitacie. No po prostu koszmar!
Jednak Dobry Bóg czuwał nade mną: w ostatniej chwili, gdy Wielki Pan Kierownik już sięgał po pieczątki dyskwalifikujące mój pojazd mechaniczny nadjechały dwa PRAWDZIWE CUDA, a w nich moje przyjaciółki.

I tak oto, po 6 minutach i 66 sekundach dzierżyłem w dłoni wszystkie zezwolenia, kwity i inne papiery. Bo czyż Damom się odmawia? Szczególnie TAKIM Damom??

P.S.
Już znalazłem następny samochód do mojej kolekcji. Jak go sprowadzę, to z pewnością udam się na badania do tej samej stacji diagnostycznej:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back To Top
Translate »